Deportivo Alavés Athletic Bilbao Atlético Madryt FC Barcelona Celta Vigo Deportivo La Coruña Eibar Espanyol Getafe Girona Las Palmas Leganés Levante Málaga Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Valencia Villarreal

Gra nieVARta świeczki?

Publicystyka M.Kostarski @29.12.2017 | Przeczytano 279 razy

Gra nieVARta świeczki?
Źródło: eletimes.com

W listopadzie bieżącego roku świat obiegła informacja, na którą czekało wiele osób związanych z hiszpańskim futbolem. Technologia VAR zostanie oficjalnie wprowadzona do rozgrywek LaLiga i Copa del Rey w sezonie 2018/19! Jednak czy ta innowacja, jak za dotknięciem magicznej różdżki, zdoła wyeliminować wszystkie grzechy arbitrów z Półwyspu Iberyjskiego?

Liga hiszpańska stanowi od kilku lat polemikę między pasjonatami piłki nożnej. Jedni uznają ją za najlepszą ligę świata, drudzy wytykają spory dysonans pomiędzy zespołami z góry a dołu tabeli. Jednak oboje zgodzą się w jednym – sędziowanie w LaLiga stoi na bardzo niskim poziomie. Od kilku lat chorą normą stało się to, iż w każdej kolejce pokrzywdzony zostaje przynajmniej jeden zespół. Nieuznawane prawidłowo zdobyte bramki, gole ze spalonego, pobłażliwość wobec boiskowych bandytów to tylko część z występków, które ma na sumieniu kolegium sędziowskie w Hiszpanii. Po wielu próbach nacisku klubów z LaLiga na władze RFEF, by podjąć odpowiednie kroki w tej sprawie, wreszcie pojawiło się światełko w tunelu. Z odsieczą Hernadez Hernandezowi (który notabene został wybrany najlepszym hiszpańskim arbitrem w sezonie 16/17 pomimo wpadek takich jak TA) i spółce ma przyjść system VAR.

Pomoc dla wybranych

Jednak zanim przejdziemy dalej, najpierw należy zadać pytanie – na czym polega VAR? Posiłkując się oficjalną stroną internetową FIFA możemy przeczytać, iż technologia ta ma na celu wsparcie procesu decyzyjnego sędziów i jest używana tylko w czterech sytuacjach wymagających zmiany gry tj. uznanie bramki, podyktowanie rzutu karnego, ukaranie piłkarza czerwoną kartką i przy przypadkowym ukaraniu kartką błędnego zawodnika. Jednocześnie zapewnia ona minimalną ingerencję podczas meczu przy maksymalizacji korzyści dla zespołów. Brzmi nieźle, co? Ponadto ani trenerzy, ani piłkarze nie mogą zażądać od arbitra, by ten skorzystał z VARu – ta decyzja należy tylko i wyłącznie do sędziego i asystenta wideo. I tu zaczynają się schody. Interpretacja danego zdarzenia na boisku zależy od widzimisię arbitra i jego pomocników. Nie ma czegoś takiego jak „challenge”, który funkcjonuje m.in. w siatkówce czy też tenisie, gdzie trener/zawodnik prosi o weryfikację wideo danej sytuacji. W piłce nożnej zarówno sztab szkoleniowy, jak i piłkarze muszą zaufać sędziom.

Błędy są wpisane w naturę człowieka, nie ma ludzi nieomylnych – jasna sprawa. Jednak wprowadzając do gry technologie tj. Goal-Line i VAR dajemy jasny sygnał, iż chcemy zminimalizować występowanie pomyłek do minimum. Tymczasem, jak pokazały ostatnie wydarzenia w Serie A, nawet z VARem na pokładzie nie jesteśmy w stanie uciec od kontrowersyjnych sytuacji.

[WIĘCEJ]: Wszystko, co powinieneś wiedzieć o VAR

Calcio caos

Sezon 2017/18 na Półwyspie Apenińskim zapowiada się na jeden z najbardziej emocjonujących od lat. Na półmetku rozgrywek czwartą w tabeli Romę dzieli zaledwie 7 punktów od liderów z Neapolu (w dodatku podopieczni Eusebio di Francesco mają jeszcze do rozegrania zaległy mecz z Sampdorią). Oprócz Giallorossich i Napoli w walce o mistrzostwo liczą się także piłkarze Juventusu i Interu. Do tego grona można byłoby zaliczyć jeszcze Lazio, jednak wydarzenia z ostatnich tygodni spowodowały, iż Orły zaczynają tracić dystans do czołowej czwórki. Sfrustrowany Claudio Lotito, właściciel klubu z Rzymu, twierdzi, że system działa na niekorzyść jego drużyny i otwarcie mówi o konspiracji przeciwko Lazio. Oczywiście nie można brać tych słów na poważnie, jednak warto przyjrzeć się sytuacjom, które spowodowały wielki gniew wśród osób związanych z ekipą ze Stadio Olimpico.

Lazio 1:1 Fiorentina

W 14 kolejce Serie A, Lazio podejmowało wówczas dziewiątą Fiorentinę. Ewentualne zwycięstwo Rzymian przesuwało ich na trzecie miejsce w tabeli – ex aequo z panującym mistrzem kraju, Juventusem. Podopieczni Simone Inzaghiego szybko objęli prowadzenie po strzale głową Stefana de Vrija, a następnie kontrolowali przebieg spotkania. W drugiej połowie w polu karnym gości został sfaulowany Marco Parolo. Wydawało się, że sędzia powinien wskazać na wapno lub skorzystać ze swojego przywileju, czyli technologii VAR, jednakże pozostawał niewzruszony. Gdy wyglądało na to, że Lazio dowiezie zwycięstwo do końca, w doliczonym czasie gry po starciu z Felipe Caceido na murawę upadł German Pezzela. Tym razem arbiter postanowił wspomóc się VARem przy podjęciu ostatecznej decyzji i po obejrzeniu powtórek podyktował rzut karny dla Fiorentiny. Khouma Babacar bez problemów zamienił go na bramkę i tym samym zabrał cenne punkty gospodarzom. Oglądając tę sytuację z różnych ujęć kamery nie możemy jednak jasno stwierdzić czy Caceido przy wybijaniu piłki zahaczył Pezzelę, czy też nie, dlatego powinniśmy w tym wypadku usprawiedliwić nieco prowadzącego to spotkanie. Tymczasem Simone Inzaghi dał upust emocjom na konferencji prasowej, nie rozumiejąc czemu sędzia zachował się zupełnie inaczej w dwóch podobnych do siebie okolicznościach. Swoje niezadowolenie w mediach społecznościowych wyrazili także piłkarze Lazio.


Sampdoria 1:2 Lazio

Tydzień później niepokonane na wyjazdach Orły mierzyły się z bezpośrednim rywalem w tabeli, Sampdorią. Po golach Duvana Zapaty i Sergeja Milinkovića-Savića utrzymywał się wynik 1:1. Pod koniec spotkania do piłki w polu karnym dopadł najlepszy strzelec Biancocelesti w tym sezonie, Ciro Immobile. Do Włocha doskoczył znany nam wszystkim Bartosz Bereszyński, który ruchem przypominającym bardziej obronę w piłce ręcznej niż nożnej, wyraźnie dotknął futbolówkę, prokurując tym samym rigore netto - ewidentny rzut karny. Tak się jednak nie stało. Stojący kilka metrów od całego zdarzenia arbiter Piero Giacomelli nie tylko nie korzysta z gwizdka, ale także z VARu! W porównaniu do starcia z Fiorentiną, końcówka spotkania z Sampdorią okazała się jednak szczęśliwa dla graczy Inzaghiego, którzy w doliczonym czasie gry strzelili zwycięską bramkę, dlatego po meczu postanowiono nie komentować sytuacji z Bereszyńskim.


Lazio 1:3 Torino

Czarę goryczy przelało spotkanie z Torino w 16 kolejce Serie A – bardzo ważne dla Lazio w kontekście walki o Ligę Mistrzów. W przypadku zwycięstwa mogli przeskoczyć AS Romę i awansować na czwarte miejsce w tabeli. Na sędziego tego starcia włoska federacja wybrała... ponownie Piero Giacomelliego. Pojedynek rozpoczął się od wymiany ciosów, ale z czasem gospodarze zaczęli osiągać coraz bardziej wyraźną przewagę. W 44 minucie Immobile stara się podać w polu karnym do jednego ze swoich partnerów, ale jego próba została powstrzymana przez wyciągniętą rękę Iago Falque. Wściekli piłkarze Lazio nie mogli dać wiary, iż arbiter nie podjął żadnych kroków, by sprawiedliwości stało się zadość, mimo tego że stał tylko kilka kroków od całego zdarzenia! Chwilę później Immobile uderza w słupek i wciąż sfrustrowany tym, co stało się wcześniej, bez zastanowienia odpycha Nicolasa Burdisso. Giacomelli widząc leżącego Argentyńczyka na murawie, postanawia skorzystać z VARu i pokazuje najlepszemu strzelcowi Orłów czerwoną kartkę. Na Stadio Olimpico rozpętało się prawdziwe piekło i zarówno sztab szkoleniowy, jak i piłkarze nie mogli uwierzyć w decyzję sędziego. Ostatecznie spotkanie kończy się wynikiem 3:1 dla Torino, ale w Rzymie nie mówi się o rezultacie, a o zbrodni jaka dokonała się na Lazio za sprawą Piero Giacomelliego.


Postawa arbitra nie pozostała bez echa we włoskiej federacji, która postanowiła zawiesić Giacomellego i wszcząć dochodzenie dotyczące jego zachowania na i poza boiskiem (jak donosi ANSA, sędzia wstawił ostatnio do internetu wspólne zdjęcie z Francesco Tottim, legendą największego rywala Lazio, AS Romy). Sprawę w swoje ręce postanowili wziąć także kibice Biancocelesti... wystawiając najniższe oceny kawiarnii Giacomellego na TripAdvisorze i Google.

Złe dobrego początki

Oczywiście powyższe przypadki nie przekreślają całego pozytywnego wkładu, który wniósł VAR nie tylko na boiskach Serie A, ale także Bundesligi czy też MLS. Wręcz przeciwnie - motywują do dalszej pracy nad udoskonaleniem tego systemu, aby w przyszłości nie było więcej wątpliwości, takich jak w tych trzech meczach Lazio. Były włoski sędzia Roberto Rosetti w jednej ze swoich wypowiedzi zaznaczył, iż VAR pozwolił wyeliminować średnio trzy błędy w kolejce. Z pozoru brzmi jak niewielka liczba, ale w rzeczywistości musimy zadać sobie pytanie, co możemy zrobić, by wyeliminować tych pomyłek co weekend więcej? Nie oszukujmy się, ale VAR w obecnej postaci jest daleki od ideału. I nie mówię tu o przerwach w grze (które i tak nie trwają długo, a ich średni czas został skrócony z 1 minuty 20 sekund z początków sezonu do 40 sekund obecnie), a o braku kodyfikacji i nieprecyzyjności w postępowaniu sędziów. Należy postawić sprawę jasno, w których momentach sędzia MUSI skorzystać z VARu.

Czy VAR w LaLiga pozwoli wreszcie uniknąć „niewidzialnych goli”, których w 16 kolejce było aż dwa (Luis Suarez w meczu z Deportivo i Joaquin w starciu z Malagą)? Z pozoru wydaje się, że tak, lecz jeśli przypomnimy sobie o występkach Piero Giacomellego, to takiej pewności mieć nie możemy, bo kto wie? Może sędzia odmówi skorzystania z VARu, a domagających się tego piłkarzy ukarze żółtą kartką? To tylko domysły. Fakty są takie, że wprowadzenie jakiejkolwiek technologii pomagającej bezradnym hiszpańskim arbitrom, przed którą uparcie bronili się Javier Tebas i współpracownicy, jest krokiem w dobrym kierunku. By mieć 99% pewność, iż piłka przekroczyła linię bramkową należałoby zamontować na każdym boisku drużyn z Primiera Division Goal-Line Technology. Jednak koszt instalacji tego systemu wynosi około 300 tysięcy euro, a koszt eksploatacji ok. 3 tysiące euro na mecz, co stanowi sporą przeszkodę, gdyż większość hiszpańskich klubów po prostu na to nie stać.

Kibicom LaLiga pozostaje tylko nadzieja, iż do momentu wprowadzenia VARu sędziowie z Półwyspu Iberyjskiego będą posiadali jeszcze resztki godności, którą tracą tydzień po tygodniu, kompromitując się swoimi błędnymi decyzjami.


Źródło: Własne

Tagi: La Liga, LaLiga, Publicystyka, Sędziowanie, Sędziowie, VAR

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

Powiązane artykuły
Zobacz także
R E K L A M A
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.