Bukmacher Fortuna przygotował darmowe 20 PLN. Sprawdź i odbierz bonus!
Deportivo Alavés Athletic Bilbao Atlético Madryt FC Barcelona Celta Vigo Deportivo La Coruña Eibar Espanyol Getafe Girona Las Palmas Leganés Levante Málaga Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Valencia Villarreal

Expresion de Futbol #26

Publicystyka Mikołaj Zimoch @13.06.2017 | Przeczytano 1116 razy

Expresion de Futbol #26
Źródło: Hypebeast.com

Wraz z końcem sezonu i okresem bez poważnej piłki czas wrócić do stałego cyklu felietonów.  Tym razem wziąłem na tapetę kwestię źródła złotej formy Królewskich. Zapraszam do lektury. 

Jeśli ktoś chciałby poświęcić trochę czasu i odsłuchać zapisy poszczególnych konferencji prasowych Zidane'a, to zauważyłby, że Francuz po stokroć powtarzał te same slogany. Można by nawet wysnuć tezę, iż w pewnej części zależnie od wyników zwyczajnie dostosowywał do przekazu wyuczone na pamięć hasła, dlatego akurat w tej lekturze nikt nie znajdzie nic ciekawego. Ewentualnie, z chęcią przedstawię Wam (dla mnie) najlepsze momenty w bardziej przystępnej formie: Intensidad, intensidad, intensidad - to tak w skrócie. Teraz przynajmniej znajdziecie czas na zagłębienie się w książce Janusza Wójcika pt. ,,Jak goliłem frajerów''. Tak naprawdę nie, szczególnie odradzam takie rozwiązanie, a osobiście myślę, że frajerem jest ten, kto dał się skusić na zakup tego wątpliwej jakości ,,dzieła''.

Niestety sam muszę ustawić się w kolejce do tego niezbyt zaszczytnego grona. Natomiast całkiem serio, uważam że znacznie ciekawsze od śledzenia konferencji Zizou były w minionym sezonie spotkania na przykład Granady, która oczywiście nie zasługiwała na grę w Primera Division, co konsekwentnie udowadniała, między innymi czyniąc z Ochoi postać historyczną, ale przynajmniej gwarantowała worek z bramkami w każdym meczu ze swoim udziałem, a ponadto zapewniała widzom (pewnie nie było ich zbyt wielu) niezłą porcję śmiechu, zwłaszcza pod okiem Tony'ego Adamsa w ostatnich kolejkach. Człowiek, który w weekend zdecydował się na włączenie kanału akurat dla starcia ekipy z Los Carmenes, w niedługim czasie doznawał katharsis - przez 90 minut można było przejść wszystkie stany emocjonalne, począwszy od zażenowania, przez litość, trwogę, czy zdumienie, aż po niepohamowaną radość z końcowego gwizdka.

Choć paradoksalnie, czy niepodobnie prezentują się sobotnie i niedzielne popołudnia dla miłośników naszej rodzimej ligi? Pewnie w wielu punktach znalazłoby się tożsamości, ale z racji, że to zupełnie inny rozmiar kapelusza i format imprezy, nie ma to większego sensu. Wracając do postaci samego Zidane'a, idealnym podsumowaniem jego dotychczasowej pracy w stolicy Hiszpanii będzie pomnik, jaki z pewnością wybudował już w sercach wszystkich madridistas i jaki na sto procent stanie kiedyś w centrum europejskiego futbolu. Czy będzie on złoty? Na ten moment wydaje się, że tak, jednak apetyt zwiększa się wraz z jedzeniem i myślę, iż tej zasadzie nie będzie starał się przeczyć nawet Francuz. Pamiętam wielką, medialną polemikę wokół zatrudnienia Zidane'a i powierzenia mu takiej odpowiedzialności, umówmy się, bez większego doświadczenia. Okej, legenda Królewskich znała klub od podszewki, jak mało kto z perspektywy zawodnika, jednak fotel pierwszego trenera to coś zupełnie innego.

Każdy mógłby wyliczyć fantastycznych zawodników, którzy po odwieszeniu butów na kołek zdecydowali się stosunkowo szybko zająć trenerką, z reguły bez większych sukcesów, o jakich oczywiście zawsze marzy się na Estadio Santiago Bernabeu. Oprócz przypadków Maradony, Seedorfa, czy Gattuso, który zdaniem naszej prasy oferował swoje usługi (bez efektów!) Jagielloni Białystok, mam przed oczami obraz Valencii pod okiem Gary'ego Neville'a. To, że znasz się na swojej robocie - byłeś genialnym piłkarzem, rozpoznawalnym i cenionym na całym świecie ekspertem stacji Sky Sports, nie gwarantuje z marszu owocnej współpracy z seniorską kadrą klubu. Ryzyko jest tym większe w przypadku tak newralgicznej, niepewnej i błyskawicznie rotowanej pozycji menedżera w Realu Madryt. Florentino Perez nigdy nie bawił się w interesach, od zawsze podejmował decyzje zgodnie ze swoim widzimisię i nieraz pokazywał, że nie boi się wyrzucić na bruk nawet szanowanych specjalistów. Za jego kadencji każdy trener przepracował średnio około roku z zespołem, po czym prezes w mniej lub bardziej kulturalny i miły sposób, w zależności od sytuacji podziękował mu i na konferencji uścisnął dłoń, życząc powodzenia gdzie indziej.

Pewnie w tym szaleństwie tkwi metoda, pewnie dlatego Florentino zarobił w życiu tyle pieniędzy, o ilu większość boi się pomyśleć i w końcu pewnie dlatego połowa kibiców Królewskich chciałaby, aby Hiszpan pożegnał się z fotelem guru. Szczerze mówią, najbardziej obawiałem się i z perspektywy czasu słusznie dogadania się z Benitezem. W tamtym okresie niemiecka prasa donosiła co chwilę o kontaktach zarządu z Kloppem, a tu nagle, ni stąd, ni zowąd zwrot sytuacji o 180 stopni i niemal oficjalka z Hiszpanem na okładkach. Pomyślałem, że to zwykła, medialna wrzutka, zresztą jakich wiele, tylko po to, aby w Madrycie i przy okazji w Katalonii zrobiło się głośniej, jednak nikt nie robił sobie z tego żartów, przez co spełnił się czarny scenariusz i ziściły się czarne sny większości kibiców Los Blancos. Zwolnić Ancelottiego, który utrzymywał drużynę w czołówce, przegrał nie tyle z rywalami, co kontuzjami oraz deficytem jakości na ławce rezerwowych, aby w jego miejsce zatrudnić Rafę Beniteza. Laik nie zauważy w tym nic szczególnego, ot zwykła roszada na stołku, jednak osoba poważnie interesująca się tematem mocno puknie głową o ścianę.

Gdzie logika? Każdy z nas spotyka się z nią na co dzień, niektórzy nawet poświęcają na nią godziny nauki na studiach. Perez z nich zwyczajnie zakpił i zrobił z logiki... Sami wiecie co mam na myśli. Rozumiałbym to jeszcze w przypadku, kiedy Carlo straciłby panowanie nad szatnią, a zawodnicy poinformowaliby zarząd, że dalej nie chcą z nim pracować, ale było zupełnie inaczej. Najważniejsze elementy całej układanki, czyli Ramos, Ronaldo, Modric stanęli murem za Ancelottim i między innymi za pomocą czwartej siły, czyli mediów starali się pomóc Włochowi. Ich starania poszły jednak, jak wiemy na marne, a Perez dobił deal z Benitezem, choć... to oczywiście tylko gdybanie, ale czy Zizou bez tego dostałby tak szybko szansę prowadzenia pierwszej drużyny? Pewnie nie. Rafa w mgnieniu oka rozwalił szatnię, nadmierne ego podwładnych w połączeniu z jego specyficznym podejściem do pracy musiało się tak skończyć. Zamiast normalizacji stosunków totalny regres formy, mnóstwo wpadek i na koniec - creme de la creme dla Katalończyków - żenada, kompromitacja, wstyd, zhańbienie nieskazitelnie czystej koszulki Królewskich w El Clasico.

To wtedy nastąpił punkt zwrotny, a sam Perez postawił wszystko na jedną kartę. Reszta jest już historią... Piękną zapisaną kartą w dziejach klubu i całego futbolu. Nie trzeba było długo czekać na typowe reakcje malkontentów, w stylu: z taką kadrą nawet JA bym coś wygrał, to zasługa Pereza, z mniejszego klubu wyrzuciliby go na zbity pysk po kilku/nastu kolejkach. Co śmieszniejsze, niektórzy serio myślą, że wszystko jest takie proste i czarno-białe. Jedną z najgorszych rzeczy jest silenie się na autorytet w dziedzinie, której wielu można co najwyżej czyścić buty. Wystarczy już tego typu gadania, od którego normalnego człowieka tylko rozboli głowa. Legenda Los Blancos w związku z tym zaledwie pachołkiem? Absolutnie nie, bo tylko kilka osób na całym świecie weszłoby do szatni Królewskich z taką estymą, powszechnym respektem, jak miało to miejsce w przypadku postaci Zizou. To jasne, że Francuz przepustkę do aktualnej pozycji zdobył jeszcze za czasów, kiedy czarował swoją grą na boisku, ale nikt nie powie mi, że można bezpodstawnie i z góry, dostosowując się do ogólnej narracji deprecjonować jego zasługi w nowej roli. Jak powiedział mi kiedyś w rozmowie Tomasz Ćwiąkała - Zidane swoją pozycję menedżera na Bernabeu ustawił już w pierwszym dniu, kiedy powiedział na treningu: Dzień dobry, uścisnął każdemu kadrowiczowi dłoń spełniając przy okazji marzenie wielu młodych, jak na przykład Jamesa.

To normalne, że nie posiadając odpowiedniego doświadczenia, z wyjątkiem pracy u boku Carlitto oraz epizodu w Castilli, zamiast na siłę próbując wcielenia w życie własnych, wątpliwych schematów, ograniczył się do prozaicznego: nie przeszkadzać. Dał swoim podopiecznym, a przede wszystkim kolegom wolność, czyli wartość absolutnie kluczową do rozwinięcia skrzydeł. Czego tak naprawdę można nauczyć, znajdujących się w wieku trzydziestki, najlepszych piłkarzy świata? Na pytanie retoryczne nie ma odpowiedzi, dlatego właśnie kluczową sprawą jest załatwienie odpowiednich relacji w szatni, czego dokonał Zizou oraz odpowiednie gospodarowanie zasobami... czemu również sprostał były reprezentant Trójkolorowych. Gadanie o tym, że jego rola w niedawnych, historycznych sukcesach Realu Madryt była marginalna, jest zupełnie bezsensowne, irracjonalne. Zidane w kilkanaście miesięcy sięgnął z Królewskimi po dwie Ligi Mistrzów (!), czyli praktycznie dokonał rzeczy, do tej pory uchodzącej za coś z pogranicza filmu  Christophera McQuarriego - Mission: Impossible.

Dodatkowo przełamał niemal monopol Barcelony na krajowym podwórku, przez co puchar za Ligę po pięciu latach ponownie zawędrował na Bernabeu. Drodzy Państwo, proszę wstać, Sąd idzie, ogłosi wyrok - to jakaś czołówka słabego serialu TVN? Nie, chodzi mi o ostateczny dowód na to, że maszynka Francuza śmiga wyjątkowo dobrze. Real sięgnął w sezonie po dublet pierwszy raz od blisko 50 lat. Okazja do zapełnienia nowych kart historii już za kilka tygodni, wraz z nowym sezonem, ale na razie mało kto o nim myśli. Większość na wakacjach, może poza Asensio, którego zainteresowani będą mogli zobaczyć na EURO U-21 za kilka dni w Polsce. Co do krytyków Zidane'a? Cóż - fantastycznie, w swoim stylu, lakonicznie podsumował ich świętej pamięci Paweł Zarzeczny. Zainteresowani z łatwością wyszukają odpowiednią wypowiedź. Swoją drogą ten człowiek też był geniuszem w swoim fachu, warto o nim pamiętać, ale poświęcę mu oddzielny tekst...


Źródło: Własne

Tagi: La Liga, liga mistrzów, Publicystyka, Real Madryt, Zinedine Zidane

Powiązane artykuły
Zobacz także

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

R E K L A M A
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.