Deportivo Alavés Athletic Bilbao Atlético Madryt FC Barcelona Celta Vigo Eibar Espanyol Getafe Granada Leganés Levante Mallorca Osasuna Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Valencia Valladolid Villarreal

Mistrz Hiszpanii? Postawiłbym na Barcelonę - wywiad z Kamilem Kanią

Coma @05.01.2014 | Przeczytano 1627 razy

Mistrz Hiszpanii? Postawiłbym na Barcelonę - wywiad z Kamilem Kanią

Coma: Po siedemnastu kolejkach Atletico nie ustępuje na krok Barcelonie. Początek nowej złotej ery „Los Rojiblancos”, czy zwykły przypadek?

Kamil Kania: Przypadek? Na pewno nie. Działacze na Estadio Vicente Calderon zaufali Diego Simeone. Bardzo szybko dostali to, czego oczekiwali czyli sukces. Miał przyjść po latach, a „Cholo” po pół roku wygrał Ligę Europejską, a potem zdemolował Chelsea w Superpucharze Europy. W poprzednim sezonie równie dobrze zaczęli, ale jeszcze przed końcem roku zgubili kontakt z liderem, przegrywając zarówno z Barceloną, Realem jak i Valencią. W styczniu przyszedł kryzys formy, a w lutym odpadli z europejskich pucharów. Myślę, że to właśnie przełom stycznia i lutego zadecyduje o ich miejscu na koniec sezonu. Przed nimi ogromny natłok spotkań – Copa del Rey, Liga, a pozostaje jeszcze Champions League i dwumecz z AC Milanem, a ławka rezerwowych mimo wszystko krótka. Mają cztery tygodnie na to, by wzmocnić nieco zespół.

Kogo potrzebują na Vicente Calderon?


Przede wszystkim zmienników dla Gabiego i Raula Garcii, czyli dwójki kluczowych dla mnie pomocników tej drużyny. Gabi grał w każdym meczu ligowym w tym sezonie, zadyszka w końcu musi się pojawić. Przy całym szacunku dla młodzieży Simeone to jeszcze nie ten poziom. Zainteresowanie Koke wyraża ponoć Manchester United, jeżeli nie udałoby się go zatrzymać pojawi się olbrzymia dziura, której nikt z obecnych w kadrze piłkarzy nie będzie w stanie załatać.


Jakie są szanse na zatrzymanie Koke?


Moim zdaniem całkiem duże. Odejście w styczniu byłoby dla niego olbrzymim błędem, a i sam Manchester czy inna drużyna z Liga Mistrzów nie będzie zainteresowana w zimie pozyskaniem zawodnika, który nie może już w tym sezonie uczestniczyć w najważniejszych rozgrywkach. W Madrycie stoi przed nim perspektywa walki o przerwanie hegemonii Realu i FC Barcelony i zdobycie historycznego tytułu mistrzowskiego. Nikt nie skreśla ich także w rozgrywkach Ligi Mistrzów, a o Pucharze Króla nawet nie wspominam.


Przypuśćmy jednak, na chwilę, że Koke decyduje się na transfer do Anglii. Bliżej będzie mu do Aspasa, który kompletnie nie radzi sobie w Liverpoolu, czy Artety, który kreuje grę Arsenalu?


Trudno porównywać mi Koke i Aspasa. Bo Iago Aspas wypłynął ze słabego zespołu, który był beniaminkiem ligi. Arteta, kiedy przybywał do Anglii (najpierw grał w Evetonie – przyp. Redakcja) miał za sobą przetarcie w ligach francuskiej i szkockiej. Doświadczenie, przede wszystkim z gry w podobnej do Premiership, szkockiej ekstraklasy zaowocowało naprawdę udanymi występami, też więc trudno o porównanie do tego zawodnika. Koke to piłkarz, który moim zdaniem potrzebuje od trenera zaufania, a nikt nie okaże mu więcej niż Diego Simeone, który ukształtował tego gracza.


Odbiegliśmy nieco od samej Ligi BBVA, co z Realem? Pięć punktów straty, a na koncie porażki z Barceloną i Atletico.


Real to wspaniały klub, który dysponuje jednym z najlepszych trenerów na świecie oraz świetnymi zawodnikami. Piłka jest nieprzewidywalna, ale wydaje mi się, że jeżeli kibicom Los Blancos przyszłoby wybierać oddaliby bez bólu nawet dwa mistrzowskiego tytułu za wygraną w Lidze Mistrzów. „Decima” śni się po nocach Perezowi. Jestem pewien, że on także bardzo tego pragnie i to było zadanie, które zlecił Ancelottiemu. Pytanie tylko, ile czasu dostał Carlo na jego realizację.


Uciekłeś od pytania, a więc zapytam inaczej, wprost. Kto będzie mistrzem Hiszpanii?


Ktoś z trójki Barca, Atletico, Real (śmiech). A tak poważnie, gdybym miał postawić własne pieniądze to postawiłbym na Barcelonę. Atletico jest na fali, ale jak mówiłem wcześniej, moim zdaniem mają za krótką ławkę. Real natomiast może mieć problem ze względu na pięciopunktową stratę, o której Ty wspomniałeś. Mam nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kolejce, liczę na dramaturgię do końca, którą w ostatnich sezonach dostarczały tylko drużyny walczące na utrzymanie.


W tym roku też powinno być ciekawie.


Dokładnie! Jesteśmy niemal na półmetku rywalizacji, a przewaga czternastego Elche nad pierwszym potencjalnym spadkowiczem, czyli osiemnastą Osasuną to zaledwie dwa punkty. Siedem zespołów od czternastego miejsca ma się czego obawiać. Mam tylko nadzieję, że jakimś cudem utrzyma się Betis, bo szkoda byłoby takich piłkarzy jak Salva Sevilla, Jorge Molina czy Ruben Castro. Osasuna też jest swego rodzaju zagadką, bo jak ktoś urywa punkty dwóm zespołom z czołowej trójki nie powinien opuszczać z hukiem ligi.


Porozmawiajmy chwilę o rozgrywkach europejskich, bo w nich hiszpańskie zespoły nie zawodzą.


Sześć zespołów w lutym przystąpi do faz pucharowych, czy to Ligi Mistrzów, czy Ligi Europejskiej to faktycznie spore osiągnięcie. Czarną owcą jest Real Sociedad, który nie poradził sobie w Champions League, co moim zdaniem było do przewidzenia. Paradoksalnie lepiej dla Basków byłoby, gdyby w eliminacjach nie ograli Lyonu i rywalizowali w nieco uboższej wersji europejskich pucharów. Wówczas pewnie poszłoby im nieco lepiej, a tak trafili na zespoły, które na pucharach zjadły zęby i Real okazał się „chłopcem do bicia”. Jeżeli chodzi o inne drużyny, to w Lidze Mistrzów mamy trzy zespoły, które moim zdaniem obok Bayernu Monachium są największymi faworytami do ostatecznego zwycięstwa, a w Lidze Europejskiej namieszać powinny Valencia i Sevilla. Do Napoli, Juventusu, czy FC Porto jeszcze im brakuje, ale nie wiemy, jak drużyny, które odpadły z Ligi Mistrzów potraktują te rozgrywki. Betis powinien skupić się na lidze, gdzie ma o wiele więcej do stracenia niż w pucharach.


Nowy trener pomoże?


Sądzę, że działacze z Sevilli dali Pepe Melowi odpowiednio wiele czasu na to, aby coś zmienić w tej drużynie. Włodarze wykazali się olbrzymią cierpliwością, zmiana była konieczna, ale czy Garrido to odpowiednia osoba na tym stanowisku. Powiem szczerze, nie jestem przekonany. Kompletnie nie poradził sobie w Belgii, i teraz albo prawem serii będzie szło mu kiepsko, albo się odbuduje. Zaczęło się nie najlepiej, bo w pięciu meczach udało się wygrać raz w dodatku jedną bramką z trzecioligowcem. Nowy szkoleniowiec miał czas, aby w okresie świąteczno-noworocznym popracować nad swoimi podopiecznymi, a efekty jego pracy poznamy w najbliższym czasie. Obawiam się, mimo mojej ogromnej sympatii do „Verdiblancos”, że bardziej prawdopodobny jest scenariusz numer jeden. Tam potrzebny jest trener z twardą ręką, a były trener Club Brugge do takich nie należy.


Kto zdobędzie Złotą Piłkę?


Moim faworytem jest Cristiano Ronaldo. To był jego rok. On sam był fenomenalny, a „jego” baraż ze Szwecją rozwiał wszelkie wątpliwości. Przy całym szacunku dla Francka Ribery'ego i Leo Messiego, którzy również są wspaniałymi piłkarzami ten rok należał do Portugalczyka.


Ribery wygrał Ligę Mistrzów, Klubowe Mistrzostwo Świata, jego reprezentacja też awansowała po play-offach na Mundial.


Zgadzam się, czapki z głów dla Bayernu oraz reprezentacji Francji. Ale gdyby wyjąć ze składu Bawarczyków Francuza to wygranie Ligi Mistrzów nie byłoby o wiele trudniejsze, czy niemożliwe, podobnie zresztą jak z barażem. A Ronaldo? Sam wygrał Portugalii wyjazd na Mistrzostwa Świata, a w klubie ładował bramki jak z karabinu maszynowego.

Na koniec pytanie o zbliżające się Mistrzostwa Świata. Jak poradzi sobie reprezentacja Hiszpanii?


Chciałbym oczywiście, żeby znowu wygrała, ale będzie trudno. Puchar Konfederacji pokazał, że najłatwiej będą miały drużyny z Ameryki Południowej – Brazylia, Argentyna, może Urugwaj, nie skreślałbym Kolumbii, która może okazać się „czarnym koniem”. Hiszpania i Włochy mają jednak przewagę nad innymi faworytami z Europy, grały już w tych warunkach, miały okazję się zapoznać z brazylijskim klimatem w czerwcu. Nie powiem nic odkrywczego, jeżeli stwierdzę, że silni będą Niemcy, bo z nimi zawsze będą się liczyć. Hiszpania po trzech wygranych z rzędu wielkich imprezach nic nie musi, a co najwyżej może. Jakikolwiek medal, obojętnie z jakiego kruszcu trzeba będzie traktować jako sukces.


Źródło: LigaBBVA/RadioGol

Tagi: Atletico Madryt, fc barcelona, Koke, Real Madryt

Komentarze (3 opinie) Obserwuj Dodaj opinię

dodano: 06.01.2014, 11:52, #1 tomek
Rok temu Atletico też było kilka pkt przed Realem, a jak się skończyło każdy wie, raczej kolejny raz puchar dla Barcy, Real drugi, ale zobaczymy :D
dodano: 06.01.2014, 09:12, #2 Henryk
Mistrzostwo Hiszpanii mnie zbytnio nie interesuje, bo żaden z "hiszpańskich gigantów" nie jest moim ulubionym klubem, ale jeśli miałbym wybierać, to wybrałbym Atletico. Przydałoby się to, bo może skończyłoby się gadanie, że liga hiszpańska, to liga dwóch drużyn...



Bardziej interesuje mnie walka o 4 miejsce. Tutaj jest więcej kandydatów, typu: Athletic, Sociedad, Sevilla, czy Villarreal. Ze względu kibicowania, marzę o tym, żeby był to Sociedad ;)



Ciekawa może być także walka o utrzymanie, bo sądzę mimo wszystko, że Betis się nie podda. Chciałbym, żeby się utrzymali, bo mają solidny skład. Moimi kandydatami do spadku są: Almeria, Elche i Granada. Dla Granady, moim zdaniem nie ma miejsca w PD, a Almeria, to nie oszukujmy się - bardzo słaba drużyna. Co do Elche, to nie podoba mi się ich styl gry.



Tyle mam do powiedzenia.
dodano: 05.01.2014, 20:37, #3 kacperaldo134
Teraz już chwilowo strata ośmiopunktowa...
Powiązane artykuły
Zobacz także

Najnowsze aktualności

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.