Deportivo Alavés Athletic Bilbao Atlético Madryt FC Barcelona Celta Vigo Eibar Espanyol Getafe Granada Leganés Levante Mallorca Osasuna Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Valencia Valladolid Villarreal

Morata i Real - związek z konieczności?

Publicystyka Mikołaj Zimoch @06.08.2016 | Przeczytano 2691 razy

Morata i Real - związek z konieczności?
Źródło: BleacherReport.com

Zdania są w tej kwestii mocno podzielone i w sumie nie ma się czemu dziwić.

Nad aspektem postaci Moraty na Estadio Santiago Bernabeu można się pochylić i zastanowić z kilku perspektyw. Z jednej strony, wychowanek Królewskich, który nigdy nie ukrywał swojego przywiązania do rodziny madridismo oraz prawdziwej miłości do tego klubu, bądź co bądź potężnej instytucji XXI wieku, z jaką jest bardzo blisko od wielu lat, może, i powinien być potężną wizytówką Los Blancos, ukazującą sukcesy przygotowawcze osiągane przez  z najmłodszymi kadrami Królewskich.


Biorąc pod uwagę, że nie należy się oszukiwać, iż w stolicy Hiszpanii mają najlepszy i przynoszący największe osiągnięcia system szkolenia, w postaci perspektywicznych grajków, pukających do pierwszego zespołu, dowodzonego aktualnie przez Zinedine'a Zidane'a - Morata powinien być kimś wyjątkowym. Kimś, kto zamknie usta wszystkim krytykom, uważającym, że klucz do sukcesów Realu tkwi tylko w ściąganiu do stolicy Hiszpanii wielkich nazwisk, każdego okna przeznaczając na ten cel setki milionów euro.


Przed kilkoma dniami media głównego nurtu na Starym Kontynencie informowały o porozumieniu, jakie zostało wypracowane między działaczami Królewskich, a władzami PSG. Przedsięwzięcie dotyczy Jese Rodrigueza, który praktycznie na 99%, jeżeli nie wydarzy się jakiekolwiek zjawisko paranormalne, przeniesie się z Madrytu do Paryża za 25 milionów euro, a wspominam o tym, dlatego że jego sytuacja jest bardzo podobna do tej, w której znajduje się obecnie wspomniany Morata.


Oczekiwania i bujanie w obłokach, czyli mowa o ewentualnej Złotej Piłce w kontekście Jese, brutalnie zweryfikowała rzeczywistość. Oczywiście, rozwój kariery przyszłego zawodnika mistrza Francji zatrzymała poważna kontuzja, ale nie można tym tłumaczyć wszystkiego. Co prawda to wciąż są młodzi zawodnicy, mogący jeszcze sporo namieszać w światowej piłce, ale na ten moment plany i marzenia, związane z tymi postaciami można schować do kieszeni.


Wracając do Alvaro Moraty - mało kto pamięta, że jego pierwsza klubowa koszulka nie była tylko w białej barwie. Hiszpan zaczynał w młodzieżówce największego rywala Królewskich, czyli Los Colchoneros. Nie spędził tam jednak dużo czasu, ponieważ od razu został oddany do rezerw Getafe, skąd po kilku miesiącach trafił do Realu Madryt. Początkowo grywał w najmłodszych kadrach klubu. Następnie przeniósł się do U-19, a kolejnym krokiem stała się Castilla.  


Koniec końców zadebiutował na boiskach najwyższej klasy rozgrywek w Hiszpanii. Nie był oczywiście podstawowym snajperem Los Blancos, ponieważ rywalizacja, akurat na jego pozycji była piekielnie trudna i praktycznie nie do wygrania. Niemożliwym wydaje się znalezienie takiego napastnika, który w wieku 20 lat byłby w stanie wywalczyć sobie miejsce w składzie kosztem Benzemy i Higuaina.


Gdy wszyscy wiedzieli o roli, jaką w zespole Realu ma odgrywać Morata, do gry wkroczyli włodarze Starej Damy. Juventus zaoferował za piłkarza 12 milionów euro, a kwota odpowiadała oczekiwaniom Królewskich, dlatego Hiszpan przeniósł się do mistrza Włoch, jednak madryccy działacze zostawili sobie otwartą furtkę, w postaci opcji pierwokupu zawodnika.


Napastnik prezentował się na włoskich boiskach solidnie, ale bez wielkiego błysku, którym przekonałby do siebie poprzednich pracodawców. Premierowy sezon w trudnej dla dziewiątek Serie A, zakończył z bilansem: 8 goli i 5 asyst, co idealnie ilustrowało poziom, jaki prezentował. Ciężko było się do niego o coś przyczepić, ale sporo brakowało mu do półki, której oczekuje się na Estadio Santiago Bernabeu.


Florentino Perez nie skorzystał z wyżej przedstawionej możliwości i nie wykupił Hiszpana z drużyny włoskiego giganta. Morata spędził na Półwyspie Apenińskim kolejną kampanię, która była biorąc pod uwagę osiągnięcia indywidualne, w jego przypadku bardzo podobna do pierwszej. Notował regularne występy i stanowił ważną postać ekipy Massimiliano Allegriego oraz spełniał wymagania turyńskich włodarzy, którzy byli z niego zadowoleni i chcieli, aby pozostał na Juventus Stadium.


Wtedy jednak pojawił się po raz kolejny prezes 11-krotnych zdobywców Ligi Mistrzów i przedstawił nową umowę za swojego byłego zawodnika. Problemy z formą niektórych przedstawicieli linii ofensywnej oraz brak naturalnego zmiennika dla Karima Benzemy lub alternatywy w przypadku absencji Cristiano lub Bale'a, spowodowały takie działania sternika Królewskich. Morata, który nie krył zadowolenia z rozwoju sytuacji, powrócił do stolicy Hiszpanii za 30 milionów euro.


Zbliżający się sezon 16/17 będzie dla niego ogromnym sprawdzianem i zarazem papierkiem lakmusowym ilustrującym jego rzeczywiste umiejętności. Sporo może zyskać i stracić na tym rozwiązaniu sam prezes Realu Madryt. Jeżeli Morata się nie sprawdzi, to będzie można żałować wydania powyżej podanych pieniędzy oraz poddana pod wątpliwość zostanie sprawność i skuteczność decyzyjności 69-latka.


Poważna angielska i hiszpańska prasa, przed kilkoma tygodniami podała informację o rzekomej ofercie, która została przedstawiona Królewskich ze strony Chelsea. Antonio Conte stara się stworzyć na Stamford Bridge drużynę na swoich warunkach, które wiążą się z kadrowymi roszadami. Roman Abramowicz miał spełnić te żądania i sprowadzić do klubu Moratę za 70 milionów euro, ponieważ o takiej sumie mówiło się w mediach blisko związanych zarówno z The Blues, jak i Bernabeu.


Perez jednak odrzucił tę propozycję i zdecydował się na pozostawienie 23-letniego snajpera w ekipie francuskiego szkoleniowca. Przedsezonowe spotkania Realu Madryt pokazują, że Hiszpan nie znajduje się jeszcze w swojej optymalnej formie, ponieważ po dotychczasowych sparingach otwierał listę najsłabszych ogniw swojej drużyny. Brakowało mu zadziorności, dokładności w swoich zagraniach oraz zrozumienia z partnerami.


Pytanie, czy profil napastnika, który reprezentuje Morata wpisuje się w filozofię Zidane'a oraz DNA Królewskich. Dla porównania - Karim Benzema, czyli bezapelacyjnie podstawowy wybór do pierwszego garnituru Los Blancos, często konstruuje akcje ofensywne, stara się szukać głębi i kolegów do rozegrania piłki. O jego wszechstronności świadczą statystyki, które zapełnia sporą ilością decydujących podań, o bramkach nie wspominając. 


Tych cech charakteryzujących Francuza brakuje u reprezentanta Hiszpanii. Alvaro ogranicza się tylko i wyłącznie do pola karnego rywali, a bez podań praktycznie nie istnieje. Niby to typowe dla prawdziwej dziewiątki, ale nowoczesny futbol oczekuje czegoś więcej i stawia kolejne wyzwania, na które do tej pory nie potrafi wspiąć się 23-latek. Morata może w zbliżającym się sezonie wiele zyskać, ale też wiele stracić, choć to chyba bez znaczenia, gdy reprezentuje się barwy Realu Madryt. Pytanie, czy nie lepiej było zarobić na nim tak wielkie pieniądze i zdecydować się na zakończenie współpracy...


Źródło: własne

Tagi: Alvaro Morata, Liga BBVA, Real Madryt, transfery

Komentarze (1 opinia) Obserwuj Dodaj opinię

dodano: 06.08.2016, 14:55, #1 czarodziej
"Biorąc pod uwagę, że nie należy się oszukiwać, iż w stolicy Hiszpanii mają najlepszy i przynoszący największe osiągnięcia system szkolenia, w postaci perspektywicznych grajków, pukających do pierwszego zespołu, dowodzonego aktualnie przez Zinedine'a Zidane'a - Morata powinien być kimś wyjątkowym. Kimś, kto zamknie usta wszystkim krytykom, uważającym, że klucz do sukcesów Realu tkwi tylko w ściąganiu do stolicy Hiszpanii wielkich nazwisk, każdego okna przeznaczając na ten cel setki milionów euro." Po przeczytaniu tego kawałka nie ma co ukrywać, że autor jest oderwany od realiów. Jeden czy dwóch wychowanków w pierwszym składzie? Osiągnięcie olaboga.
Powiązane artykuły
Zobacz także

Najnowsze aktualności

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.