Deportivo Alavés Athletic Bilbao Atlético Madryt FC Barcelona Celta Vigo Deportivo La Coruña Eibar Espanyol Getafe Girona Las Palmas Leganés Levante Málaga Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Valencia Villarreal

Expresion de Futbol #27

Publicystyka Mikołaj Zimoch @30.08.2017 | Przeczytano 535 razy

Expresion de Futbol #27
Źródło: kozaczek.pl

Wracam z cyklicznym felietonem. Zapraszam do lektury!

1 września to nie tylko data historyczna - początek jednego z najohydniejszych i barbarzyńskich okresów w historii ludzkości, którego ciężar odpowiedzialności Niemcy od wielu lat chcą zdjąć ze swoich pleców. To nie tylko najbardziej odwlekany w kalendarzu przez niemal wszystkich uczniów, symboliczny start nowego roku szkolnego. To także dzień, którego wigilia jest swoistą klamrą letniego okna transferowego. Deadline. Na kilkadziesiąt godzin przed tym wciąż nierozwiązana pozostaje kwestia przyszłości Krychowiaka. I właśnie o tej sytuacji, słów kilka. 

Właśnie tak, jak wyżej miałem zacząć ten tekst, kiedy zabierałem się do niego w poniedziałek. To idealny przykład tego, że perspektywa patrzenia na jakieś zjawisko może ulec błyskawicznej weryfikacji oraz kluczowej korekcie. Dziś można już napisać, że sytuacja Krychowiaka w końcu staje się klarowna i właśnie podjął decyzję, jakiej oczekiwali od niego kibice reprezentacji, Adam Nawałka, koledzy z kadry i pewnie część sympatyków Sevilli. Czy również jego żona? Można przypuszczać, że niekoniecznie, co jest całkowicie logiczne i dla wszystkich powinno być zrozumiałe, ale o tym za chwilę. Najpierw krótka podróż w przeszłość. Trzeba będzie sięgnąć do starego i zakurzonego kalendarza.

,,Jestem legendą” to tytuł znakomitego filmu (dla mnie absolutny top z tego gatunku, za którym mówiąc grzecznie: raczej nie przepadam) w reżyserii Francisa Lawrence'a z Willem Smithem w roli głównej. To samo, co w powyższym cudzysłowie mógł powtarzać sobie Krychowiak, kiedy znajdował się w najwyższej formie, wraz z Sevillą walczył o pierwszą czwórkę La Ligi, trafiał do siatki i kilkadziesiąt minut później zgarniał w Warszawie na Narodowym kolejny puchar za Ligę Europy. Najbardziej poczytna na hiszpańskim rynku medialnym MARCA określała Polaka mianem ,,Maszyny”, będącej kluczowym elementem w układance Emery'ego, która przynosiła ekipie z Pizjuan oczekiwane rezultaty. Z takim przeświadczeniem mógł budzić się każdego ranka, przed wyjściem na trening i z tą myślą w głowie mógł wieczorem spokojnie kłaść się spać. O 22:00. Przynajmniej tak oficjalnie utrzymywał, podobnie jak tego, że praktycznie nigdy nie pije alkoholu.
 

Nie chodziło tylko o jakość sportową, jaką konsekwentnie zapewniał na boisku, nawet, a może przede wszystkim z największymi rywalami - mam przed oczami jego czyściutki wślizg, w którym odebrał piłkę rozpędzonemu Messiemu, chwilę przed tym, jak Argentyńczyk zapewne zapakowałby ją do siatki. Pamiętam też starcia Sevilli z Realem, kiedy Krychowiak najczęściej trzymał ciśnienie, ale nie odpuszczał żadnemu rywalowi, jeździł na dupie wślizgami i agresywnie doskakiwał do Ronaldo. Przez te kilkanaście miesięcy w Hiszpanii jego wizerunek został wykreowany wokół kilku słów: praca, poświęcenie i walka. Był uosobieniem tych wszystkich wartości. Kibice Sevilli brali go za gościa, który zagłówkuje, gdy ktoś rzuci do niego cegłówkę, jak to mawiał swego czasu na konferencji Smuda o Głowackim. Żeby jednak stać się ulubieńcem trybun na Półwyspie Iberyjskim musisz mieć jeszcze ,,to coś, oprócz umiejętności. Grzegorz nigdy nie krył się ze swoim uczuciem do tamtego rejonu świata - ze względu na klimat, znakomitą kuchnię, świetne możliwości rozwoju i oddaną, fanatyczną publikę. Wydawało się, że to jego raj na ziemi i zostanie tam na długo, być może nawet do końca swojej kariery. 

Techniką może nigdy nie grzeszył, błyskotliwością na murawie raczej też nie, ale to zwyczajnie nie ten typ piłkarza. On bez fajerwerków wywiązywał się z obowiązków, szukał prostych rozwiązań, realizował założenia taktyczne trenera i robił to, za co większość w Andaluzji go pokochała - maksymalnie uprzykrzał życie rywalom. Wszyscy na fali świetnego EURO oraz tego, że do Paryża bierze go ze sobą właśnie Emery uznali, że miejsce w wyjściowym składzie PSG dostanie właściwie z ulicy, wchodząc do szatni i mówiąc: Cześć, miło poznać, Grzesiek Krychowiak. Mało kto analizował przeszkody, z którymi będzie musiał zmierzyć się w stolicy Francji i modowej stolicy Europy. Dopiero parę miesięcy temu mogliśmy poznać prawdziwe powody odejścia Krychowiaka z Hiszpanii, o których powiedział Sampaoli. Grzegorz zupełnie nie pasował do jego romantycznej koncepcji futbolu, no bo jak mogło być inaczej, jeżeli Jorge na mecz z Espanyolem przygotował ustawienie z dwójką obrońców? Odejście tego ekscentrycznego gościa z Pizjuan i tragiczna sytuacja Krychowiaka na Parc de Princes naturalnie skutkowały na Twitterach, Facebookach i pewnie Messengerach sporą polemiką nad jego możliwym powrotem na południe Hiszpanii. 

Po następnych kolejkach przesiedzianych na trybunach, kiedy Polak zapewniał, że nadal chce walczyć o swoje miejsce w składzie Paryżan, jedni zarzucali mu brak ambicji i pazerność na pieniądze, inni zasypywali Internet jego zdjęciami w ciekawych kreacjach, wyśmiewając rzekomo przesadną dbałość o własny wizerunek. 

- Kolejny #fashion week Krychowiaka. 
- Przynajmniej pozwiedza z Celią trochę świata.

Tak najczęściej wyglądały dyskusje na jego temat, które pewnie, jak każdy normalny człowiek miał głęboko w du... Kilka tygodni temu umówiłem się na rozmowę z Leszkiem Orłowskim (,,Piłka Nożna” , NC+) i kiedy sam z dozą szydery podjąłem ten wątek, usłyszałem od Niego pouczającą myśl: Nie wiesz jakbyś się zachował na jego miejscu, kiedy zdajesz sobie sprawę, że nigdzie nie dostaniesz tygodniówki, porównywalnej do tej z Paryża. Kariera piłkarza trwa określony czas i trzeba jak najwięcej odłożyć do kieszeni, dlatego ja bym Grzegorza za to przesadnie nie krytykował. 

Oczywiście, znajdą się ludzie, którzy założą, że dla nich najważniejsza byłaby rywalizacja, regularna gra w słabszym teamie, nawet kosztem wielkich pieniędzy. Ale dlaczego mamy dostosowywać każdy przypadek do jednego modelu funkcjonowania? Krychowiak podpisał z PSG kontrakt, dzięki któremu w rok zarobił 5 milionów euro na rękę. Może nie nazywajmy tego zarobkiem 5 milionów za nic, ale raczej za możliwość treningu z czołowymi zawodnikami Europy, za oglądanie ich poczynań z perspektywy Parc de Princes, na maksymalnym luzie i z mnóstwem wolnego czasu, który mógł spożytkować na inną pasję - modę i bujanie się z Celią po Ibizach, Bora-Borach itd. Być może dla 27-letniego chłopaka z Gryfic szczytem marzeń sportowych było to, co udało mu się zdobyć na Pizjuan, a teraz pora skupić się na innych przyjemnościach? I nie chodzi tu o ambicje, ale zwyczajnie o ocenę sytuacji. 

Im bliżej do końca letniego okna, tym czytałem więcej ciekawych newsów na temat Grzegorza. Jedne mniej, drugie bardziej bliskie prawdy. Zainteresowane Krychowiakiem była na pewno Valencia i Lyon, ale Nietoperze ostatecznie postawiły na Kondogbię z Interu, a działaczom Olimpique'u zwyczajnie się odwidziało, dlatego kolejne kierunki przenosin upadły. Tak naprawdę została tylko Anglia, i to oczywiście nie ta z górnej półki. W grę wchodził ruch Leicester z oddaniem Drinkwatera do Chelsea i sprowadzeniem w jego miejsce właśnie Polaka, o czym pisało nawet brytyjskie Sky, ale ten transfer także szlak trafił. Szczerze, to sam myślałem, że Grzesiek pogodził się z obecnym stanem rzeczy, zwyczajnie odpuści sobie Mundial w Rosji i przez kolejne miesiące będzie oddawał się urokom życia, tak jak to miało miejsce w minionym roku... A tu bang! West Bromwich Albion. Gdyby ktoś powiedział mi zaraz po Mistrzostwach Starego Kontynentu we Francji, że Grzegorz 30 sierpnia 2017 roku będzie modlił się o jakąś ofertę i po odetchnięciu z ulgą podpisze umowę właśnie z ekipą Tony'ego Pulisa, to zwyczajnie wysłałbym go do znajomego psychiatry.

Na początku wspomniałem, że z takiego rozwiązania pewnie nie jest zbyt zadowolona Celia, ale jak ma być inaczej, jeżeli przynajmniej na najbliższy rok trzeba będzie zamienić Paryż na West Bromwich, czyli szare, zwykłe, nieco ponad 100-tysięczne miasteczko na zachodzie deszczowej Anglii? Na Wikipedii można przeczytać, że obszar ten specjalizuje się w produkcji stali. Fascynujące, prawda? Tak czy inaczej, jak napisał sam Krychowiak na swoim Twitterze, którego ostatnio zaniedbywał: Back in the game. W końcu, chciałoby się rzecz, w końcu! Przynajmniej będziemy go mogli oglądać na antenach NC+, choć od listopada już bez komentarza Andrzeja Twarowskiego...


Źródło: Własne

Tagi: expresion de futbol, Grzegorz Krychowiak, La Liga, Ligue 1, PSG, sevilla, wba

Powiązane artykuły
Zobacz także

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

R E K L A M A
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.