Deportivo Alavés Athletic Bilbao Atlético Madryt FC Barcelona Celta Vigo Deportivo La Coruña Eibar Espanyol Getafe Girona Las Palmas Leganés Levante Málaga Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Valencia Villarreal

+ 0 - Expresion de Futbol #20

Publicystyka Mikołaj Zimoch @07.01.2017 | Przeczytano 1023 razy

Expresion de Futbol #20
Źródło: Łączy nas piłka

Wracam z felietonem jak w każdym tygodniu. Tym razem o beznadziejności hiszpańskiego sędziowania. Zapraszam!

Składanie wzajemnych życzeń przy okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku jest tradycją. Zatem: Wszystkim miłośnikom futbolu, zwłaszcza tego w hiszpańskim wydaniu życzę lepszego sędziowania. Jeśli się ono spełni, jakość w La Lidze osiągnie wartość maksymalną pod każdym względem. Ostatnie imperialistyczne wręcz zapędy na rynku transferowym Chińczyków, sprokurowały ciekawe newsy w zagranicznej prasie, dotyczące sprowadzenia do Azji Marka Clattenburga. Oczywiście zarobki w porównaniu do tych na Starym Kontynencie kosmiczne, ale podobnie jak piłkarze, przedstawiciele tej grupy zawodowej mają też swoje ambicje, a nie wydaje się, żeby gwizdanie w lidze chińskiej miało być bardziej prestiżowe od Ligi Mistrzów, czy Premier League, choć możliwe, iż za kilka lat będę musiał te słowa odszczekiwać pod stołem.


Szczerze? Zdecydowaną większość hiszpańskich arbitrów wysłałbym w taką podróż (w jedną stronę). Nie ma kolejki, żeby ich decyzje w rażący sposób nie decydowały o wyniku któregoś z meczów. Ba, tradycją stało się, iż wypaczonych jest ich przynajmniej kilka. Najlepiej niech o tym świadczy fakt, że wystarczyły 2, słownie: dwa dni z Copa del Rey, aby iberyjska prasa zawrzała. Atmosferę podgrzał też co prawda Pique, który zwyczajowo wbił szpilkę w zespół Zidane'a. Umówmy się – Katalończycy bardzo często, podobnie jak Real, korzystają na błędnych decyzjach arbitrów, ale stawianie się w roli wiecznie pokrzywdzonego, reprezentując bordowy trykot jest doprawdy żałosne. Wszyscy sympatycy La Ligi, regularnie śledzący przebieg piłki, może z wyjątkiem części kibiców samej Barcelony przyznają, iż aktualni mistrzowie kraju, akurat na pracę sędziów nie powinni narzekać w taki sposób.


Nieco broniąc postawy stopera La Rojy – rzeczywiście, Blaugrana została w pojedynku z Athleticiem skrzywdzona. Inną kwestią jest też fakt, że zagrała ona słabo, ale skupiając się tylko na gwizdaniu: ewidentna czerwona kartka dla Aduriza, który uderzył Umtitiego bez piłki, chcąc wyrządzić Francuzowi krzywdę oraz rzut karny po faulu na Neymarze. Kibice Basków powiedzą pewnie teraz, że Brazylijczyk jak zawsze symulował, fakt: zachowanie defensora ekipy Valverde nie mogło spowodować aż tak akrobatycznego upadku, ale trzeba uczciwie przyznać, że piłkarz Bilbao nie zdołał odpowiednio zareagować na balans Neymara i zahaczył go nogą. Dzień wcześniej na Bernabeu, sędzia wskazał na wapno po tym, jak Lukę Modrica popchnął... James. Kolumbijczyk oczywiście z prezentu skorzystał, zapakował futbolówkę z jedenastego metra do siatki Iraizoza i praktycznie zamknął losy dwumeczu. 


Gdy myślałem o tym tekście, w głowie miałem zdarzenia z Pucharu Króla, ale na kolejne wtopy hiszpańskich rozjemców nie musiałem długo czekać. Blisko trzy tygodnie trzeba było czekać na powrót do naturalnej rzeczywistości La Ligi. Terminarz w piątkowy wieczór zabrał nas do Katalonii, gdzie Espanyol grał z Deportivo z Przemysławem Tytoniem w składzie. Polak przez całe spotkanie spisywał się świetnie – nie zdołał zachować czystego konta tylko przez Sidneia, który wyłożył piłkę na tacy Moreno. Niewiele brakowało jednak, aby golkiper Depor musiał bronić jedenastki gospodarzy, których na jego szczęście arbiter meczu nie odgwizdał, mimo ewidentnego naruszenia przepisów. Obydwie sytuacje miały miejsce w samej końcówce spotkania, jeszcze wcześniej sędzia zdążył podjąć złą decyzję o braku drugiej żółtej kartki dla piłkarza Espanyolu.


Owszem, kryzys sędziowski nie dotyczy tylko hiszpańskiej piłki, na co dzień widzimy go również w angielskim, włoskim, czy naszym: polskim wydaniu, ale to co dzieje się w La Lidze przechodzi ludzkie pojęcie. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jego to, że śmietanka arbitrów (Borbalan, Carballo, Gomez)  gwiżdżących w Primera Division często największe spotkania na czele z El Clasico oraz El Derbi Madrileno, dostaje sporo pojedynków w rozgrywkach Champions League. To kolejny argument, potwierdzający tezę, że mamy sporo kłopot z sędziowaniem w ogóle. Nawet najlepsi w swoim fachu, jak Clattenburg, czy Nicola Rizzoli popełniają błędy. Największą karierę z Polski robi ostatnio Szymon Marciniak – chwalony za niemal każde 90 minut w Europie, potrafi podjąć karygodne decyzje na podwórku Ekstraklasy.  


Dyskusja nad powtórkami wideo zyskuje coraz większy rozgłos. Zostało ona przetestowana w trakcie minionych Klubowych Mistrzostw Świata, i co kluczowe, zdała swój egzamin. W dwóch meczach, pozwoliła arbitrowi na uniknięcie błędu i gry zgodnej z przepisami. Co prawda tę technologię krytykują niektórzy przedstawicieli świata piłki, jak na przykład Modric, którzy uważają, że wprowadza ona niepotrzebne zamieszanie i przeczy podstawom futbolu, ale trudno nie zgodzić się z szefem FIFA – Modric zmieni swoje zdanie, gdy dzięki tej metodzie wygra jakieś spotkanie. Gdy spojrzymy na przeciętny mecz La Ligi, wydaje się, że musiałaby ona być wykorzystywana co chwilę, aby skończyć 90 minut bez zbędnej polemiki z decyzjami sędziów. Muszę przyznać jednak, że ta technologia, o ile zostanie wprowadzona w najważniejszych ligach Europy zgodnie z rozumem i zdrowym rozsądkiem, pozwoli (zwłaszcza w Hiszpanii) na zmniejszanie marginesu błędu i spuści ciśnienie po każdym partidazo w mediach, gdzie Pique nie będzie mógł wylewać strumieni swoich żali. Nie zmienia to faktu, że więcej uwagi należy poświęcić w przygotowaniu do zawodu przyszłych arbitrów, a obecnie funkcjonujących w środowisku, trzeba za wypaczanie wyników surowo karać. Niektórzy po prostu się do tej roboty nie nadają. 


Źródło: Własne

Tagi: La Liga, Publicystyka

Powiązane artykuły
Zobacz także

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

R E K L A M A
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.